Zakup auta z Niemiec. Przygody w komisie

Paweł Wróblewski Paweł Wróblewski

Bardzo dużo osób decyduje się na zakup auta w komisie. Tam zwykle trafiają pojazdy sprowadzone od naszych niemieckich sąsiadów. Wszystko wydaje się w porządku, ale zdarza się, że za namową właścicieli komisu narażamy się na niepotrzebne ryzyko.

Zakup auta w komisie

W komisie często można spotkać się z propozycją, aby samodzielnie wypisać umowę sprzedaży auta i wypisać dane poprzedniego właściciela na podstawie danych z dokumentów poprzedniego kraju rejestracji. Oczywiście w takim wypadku podpis sprzedającego na umowie będzie trzeba zwyczajnie podrobić, bo przecież nie ma z nim kontaktu.

Większe zyski czy ryzyko?

Najczęściej właściciel komisu będzie tłumaczył, że zakup auta to spora inwestycja, a kupując auto bezpośrednio od obywatela Niemiec „oszczędzimy na podatkach” – od kilkuset złotych nawet do kilku tysięcy złotych. Nie zawsze jest to prawda, natomiast nie mam wątpliwości co do ryzyka takiej transakcji.

Siła świadków

Nawet przy najmniejszym problemie z samochodem pociągnięcie komisu do odpowiedzialności będzie bardzo trudne. Jeżeli zgodzisz się podpisać fikcyjną umowę w poprzednim właścicielem, to komis oficjalnie nie będzie figurować w żadnej umowie.

Przestępstwo fałszerstwa

Zapewne są świadkowie tego, że zakup auta miał miejsce w komisie na podstawie umowy ustnej. Komis zapewne jednak znajdzie swoich świadków, którzy potwierdzą fakt podpisania umowy w imieniu poprzedniego właściciela, co stanowi przestępstwo fałszerstwa umowy z art. 270 § 1 Kodeksu karnego:
Kto, w celu użycia za autentyczny, podrabia lub przerabia dokument lub takiego dokumentu jako autentycznego używa, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

Morał nasuwa się sam – zakup auta powinien być przede wszystkim odpowiedzialny.

Autor: Paweł Wróblewski, adwokat, autor bloga o prawach osób podejrzanych, oskarżonych i aresztowanych pt.: Oskarżony? Spokojnie....

Poprzedni wpis:

Następny wpis: