Współwłaściciel szantażuje

Elzbieta Liberda - radca prawny Elzbieta Liberda - radca prawny

Instytucja współwłasności ułamkowej funkcjonuje w Kodeksie cywilnym od wielu lat. Mało kto by o tym pomyślał, ale konstrukcja ta bywa wykorzystywana do nieuczciwych praktyk. Mowa o sytuacji, kiedy współwłaściciel wykorzystuje swój status, aby szantażować drugiego współwłaściciela i uzyskać w ten sposób korzyść majątkową.

Współwłaściciel musi wyrazić zgodę

Nieuczciwy współwłaściciel ma taką możliwość głównie dzięki art. 199 k.c., który stanowi, że do czynności przekraczających zakres zwykłego zarządu wymagana jest zgoda wszystkich współwłaścicieli. Problem w tym, że czynności przekraczające zwykły zarząd to pojęcie bardzo nieostre i nie ma ono swojej ustawowej definicji. Trudno więc mówić o granicy, co mieści się w zwykłym zarządzie, a co go przekracza.

Drobny udział dla pieniędzy

Zdarza się, że jeden współwłaściciel obejmuje tylko 0,5% udziałów, a drugi posiada pozostałe udziały – dysponując przy tym lokalami w nieruchomości. Jeśli współwłaściciel większościowy będzie chciał dla przykładu dokonać remontu budynku, musi uzyskać zgodę drugiego współwłaściciela z 0,5% udziałem. Inaczej administracja nie pozwoli na przeprowadzenie remontu.

Szybciej zapłacić niż iść do sądu

Nieuczciwy współwłaściciel stawia natomiast warunek, że udzieli zgody, ale w zamian za kilka czy kilkanaście tysięcy złotych. Często taki szantaż okazuje się skuteczny, bo współwłaścicielowi większościowemu zależy na czasie. Oczywiście mógłby przekazać sprawę do rozstrzygnięcia przez sąd, ale będzie to trwało o wiele dłużej…

Autor: Elzbieta Liberda - radca prawny, autorka bloga O prawie i nieruchomościach bez znieczulenia.

Poprzedni wpis:

Następny wpis: