Ubezpieczyciel, z którym skutecznie poradził sobie Klient

Wojciech Drapała - adwokat Wojciech Drapała - adwokat

Jeden z moich Klientów poniósł szkodę na swoim samochodzie – Renault Megane rocznik 2004. Ubezpieczyciel przyjął szkodę całkowitą, z czym Klient się nie zgodził. Postanowił przedstawić swoje racje i z moją drobną pomocą poradził sobie doskonale. O szczegółach sprawy w tym artykule, zaś moje wnioski przedstawiam na blogu Odszkodowanie z OC sprawcy.

Ubezpieczyciel wycenił koszty naprawy pojazdu na 10 870,19 złotych, a wartość pojazdu przed zaistnieniem szkody na 10 500 złotych. Pozostałość oszacował zaś na 6 700 złotych. Tym samym stwierdził, iż naprawa samochodu jest nieopłacalna i wypłacił jedynie 3 800 złotych tytułem odszkodowania za szkodę całkowitą (różnica wartości pojazdu przed szkodą i wartości pozostałości).

Mój Klient udał się natomiast do ASO Renault i uzyskał wycenę poszczególnych części zamiennych. Dostał też rabat na tyle duży, że sumaryczna kwota za części była niższa niż wartość samochodu przed szkodą. Dzięki temu stało się możliwe wykazanie opłacalności naprawy pojazdu zamiast odszkodowania za szkodę całkowitą.

Koszty naprawy zostały uznane przez ubezpieczyciela, jednak chciał on wypłacić odszkodowanie dopiero po przedłożeniu faktury z ASO za zakup części zamiennych. Twierdził też, jakoby brak faktury prowadził do uwzględnienia jedynie 50% kosztów zakupu tych części.

Taka argumentacja nie przekonała Klienta, który wystąpił do ubezpieczyciela o dopłatę 6 545,07 złotych. Podniósł przy tym, że ubezpieczyciel przestawił żądanie sprzecznie z orzecznictwem, bowiem na poszkodowanym nie spoczywa obowiązek przedłożenia faktury za naprawę pojazdu.

Ubezpieczyciel odpowiedział, co następuje:
w związku z faktem, że nie udokumentowano źródła zakupu i rodzaju części zamiennych użytych do naprawy, do ustalenia odszkodowania przyjęto przeciętne ceny dostępnych na rynku części zamiennych. Po przedłożeniu faktury za naprawę oraz faktur źródłowych nabycia części – w przypadku naprawy przez zakład nie posiadający autoryzacji producenta – wysokość odszkodowania zostanie niezwłocznie zweryfikowana.

W tym miejscu wkroczyłem do akcji ja i wystąpiłem z pozwem do sądy przeciwko ubezpieczycielowi, żądając całej kwoty dla Klienta. Uzasadniłem to opierając się między innymi o wyliczenie ubezpieczyciela w zakresie wartości samochodu sprzed szkody jak i kalkulację ASO.

Niecałe dwa miesiące później radca prawny ubezpieczyciela przedstawił ugodową propozycję rozstrzygnięcia sporu. Była ona taka:
4 000 złotych na naprawę pojazdu, 164 złotych jako połowa opłaty za pozew, 600 złotych jako połowa kosztów reprezentacji sądowej.

Podjęliśmy negocjacje z ubezpieczycielem, czego efektem było otrzymanie przez Klienta 5 000 złotych jako roszczenie główne, połowy opłaty za pozew, a także 1 200 złotych za koszty reprezentacji sądowej.

W sumie – zamiast 3 800 złotych Klient uzyskał od ubezpieczyciela dużo więcej, bo 8 800 złotych.

Autor: Wojciech Drapała - adwokat, autor bloga o tym, jak dochodzić odszkodowania i zadośćuczynienia z OC, pt.: Odszkodowanie z OC sprawcy.

Poprzedni wpis:

Następny wpis: