Pomyłka pielęgniarki przyczyną tragedii. Nie żyje dziecko

Katarzyna Przyborowska Katarzyna Przyborowska

W ubiegłym miesiącu dziennikarze informowali o śmierci dziecka w krakowskim szpitalu. Tragedię tę spowodowała pomyłka pielęgniarki przy aplikowaniu leku. Zamiast chlorek sodu, 3-miesięcznemu niemowlęciu podano w kroplówce chlorek potasu. Błąd ten zauważono i personel medyczny od razu zareagował. Pomimo wysiłków lekarzy dziecko zmarło.

Wiadomo, że pielęgniarka pracowała w tym zawodzie od dwóch lat. Miała dobre wykształcenie, ale mogło zabraknąć jej doświadczenia. Mogła być też przemęczona – to trudno teraz stwierdzić.

Nie ulega wątpliwości, iż ta sytuacja to wielka tragedia – nie tylko dla rodziców i dalszej rodziny, ale także dla pielęgniarki oraz szpitala, w którym pracowała.

Wszystko wskazuje na powiązanie pomyłki pielęgniarki z błędem organizacyjnym szpitala – ponoszącym odpowiedzialność za ten wypadek na zasadzie ryzyka. W tym miejscu trzeba jednak zastanowić się, czy ów szpital zdecyduje się przyznać do błędu, a co za tym idzie – wypłaci zadośćuczynienie rodzicom zmarłego dziecka. Jeśli nie, to cała sprawa stanie się dla dziennikarzy tematem-rzeką, bo o procesie będą pisać jeszcze przez kilka najbliższych lat.

Przypomnijcie sobie strajk pielęgniarek pracujących w Centrum Zdrowia Dziecka. Wówczas żądały one m.in. zwiększenia norm zatrudnienia pielęgniarek w tej placówce. W większości polskich szpitali za standard uchodzi jedna pielęgniarka w średnim wieku przypadająca na około trzydziestu pacjentów. Te młodsze wyjeżdżają za granicę, bo tam ogólne warunki pracy są po prostu lepsze.

Bezdyskusyjny pozostaje fakt, że zawód pielęgniarki pociąga za sobą dużą odpowiedzialność. A kiedy pielęgniarek jest za mało i są przemęczone, naprawdę niewiele brakuje do pomyłki.

Autor: Katarzyna Przyborowska,

Poprzedni wpis:

Następny wpis: