Kradzież nazwy firmy. Jak się bronić?

Mikołaj Lech Mikołaj Lech

Kradzież zwykle wywołuje skojarzenie z czymś materialnym – dla przykładu z samochodem. Można jednak ukraść też coś niematerialnego, jak pieniądze z konta bankowego. Idąc dalej tym tropem, pojawia się pytanie – czy możliwa jest kradzież nazwy firmy?

Tak, kradzież nazwy firmy wbrew pozorom jest możliwa. A duże znaczenie ma tutaj… Urząd Patentowy, którym rządzi zasada „kto pierwszy, ten lepszy”. Kto pierwszy wystąpi z wnioskiem o rejestrację danego znaku towarowego, uzyskuje wyłączne prawa do jego używania. Tym sposobem da się przeprowadzić kradzież nazwy firmy i wierzcie lub nie – w mojej praktyce z takimi przypadkami spotykam się naprawdę często.

Kolejna zasada przy tej okazji to „najciemniej pod latarnią”. Dlaczego? Otóż dlatego, że kradzieży nazwy firmy najczęściej dopuszczają się niestety osoby zaufane, bliskie. Z drugiej strony nie jest też tak źle, bo kradzież nazwy firmy to operacja trudna, a dodatkowo wzruszalna. Najważniejsze są jednak wówczas dowody.

Kradzież nazwy firmy to także nie jedyne niebezpieczeństwo, które czeka na przedsiębiorców i warto o tym pamiętać. A w tym odcinku mojego podcastu omawiam nie tylko wszystkie wyżej poruszone kwestie, ale przy okazji tłumaczę, jak zabezpieczyć się przed takimi problemami.

Tymczasem na blogu znajdziesz przydatne linki uzupełniające wiedzę na temat niebezpieczeństw dla przedsiębiorcy. Możesz tam też zostawić swój komentarz 🙂

Autor: Mikołaj Lech, rzecznik patentowy, autor bloga Prawna ochrona znaków towarowych.

Poprzedni wpis:

Następny wpis: