Emocje podczas rozprawy sądowej

Karolina Sikorska-Bednarczyk Karolina Sikorska-Bednarczyk

Prowadziłam ostatnio sprawę pewnej Klientki o zadośćuczynienie z tytułu rozstroju zdrowia spowodowanego mobbingiem. Pozwany na początku chciał podjąć mediacje, a potem wycofał się z tego pomysłu. Tymczasem negatywne emocje, które towarzyszyły mojej Klientce, trudno opisać słowami…

Sąd rozpoczął od informacyjnego słuchania strony. Po dotychczasowym oczekiwaniu mediacji i szokującej zmianie, bardzo trudno było ułożyć sobie wszystko w głowie, a tym bardziej opowiedzieć wszystko tak, jak chciałby tego Sąd. Trzyosobowy skład musiał jednak sprawdzić, czy aby na pewno moja Klientka niczego nie wymyśliła i czy rzeczywiście była ofiarą mobbingu.

Sąd zadawał pytania o różne okoliczności – interesowały go fakty, nie emocje. Najczęstsze pytania to te dotyczące długości, częstotliwości i intensywności rzekomego mobbingu. Czy ów mobbing był tylko subiektywnym odczuciem ofiary, czy mobber obiektywnie wprowadzał ofiarę w stan zastraszenia i poczucia poniżenia?

Klientka w pewnym momencie zaczęła płakać. W końcu niełatwo sobie wyobrazić, by ktoś został potraktowany niemal jak śmieć po kilkudziesięciu latach pracy. Tyle, że jak pisałam wyżej – Sąd interesują fakty, nie emocje.

Dlatego odroczył rozprawę – kolejna dopiero za pół roku. Negatywne emocje – ból, smutek, rozgoryczenie – nadal szargają moją Klientką.

Tutaj warto zwrócić uwagę na fakt, że sprawy o mobbing to wcale nie tylko fakty, ale także emocje. Wiele okoliczności uderzających w poczucie godności wywołuje złe emocje. Stąd istotne, by był z Tobą w Sądzie ktoś, kto zna tę tematykę.

Autor: Karolina Sikorska-Bednarczyk, doradca prawny, autorka bloga o pracy pracownika oświaty, pt.: Karta nauczyciela oraz bloga Mobbing w miejscu pracy.

Poprzedni wpis:

Następny wpis: